Jesień to czas kulinarnych eksperymentów, aromatycznych, korzennych przypraw… zapachu cynamonu unoszącego się w powietrzu. Sport i dieta nie koniecznie muszą pociągać za sobą kulinarny rygor. Raz na jakiś czas odrobina smakowej rozkoszy każdemu się należny, zwłaszcza jeśli można zamienić jeden z naszych codziennych, monotonnych posiłków na coś wyjątkowego. Do tego taka forma śniadania podana na przykład w niedzielny poranek miło zaskoczy Wasza drugą połówkę. Ja dziś przeistoczyłam zwykłą owsiankę z jabłkami i bakaliami na esencjonalne, rozpływające się w ustach nadziewane, pieczona jabłka. Nie spodziewałam się takiego efektu WOW a tu proszę… cała porcja zniknęła w mgnieniu oka.
Przetestujcie ten przepis i czekam na komentarze jak smakował o wam i waszym bliskim.

Z 8 małych jabłek odcinamy po jednej “dupce” i bardzo delikatnie wydrążamy ogryzek, tak aby nie uszkodzić jabłka.

W misce mieszamy (ja ugniatałam ręką)
1/2 szkl płatków owsianych bezglutenowych
po garści rodzynek, żurawiny i pociętej w kosteczka suszonej moreli
1 łyżka ksylitolu lub szczypta stewii
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
szczypta soli
1 łyżka margaryny bez laktozy
3 łyżki wody

Wygnieciona masa powinna mieć zwartą postać. Wydrążone jabłka nadziewamy masą bakaliową. Do naczynia żaroodpornego wlewamy 1 szklankę wody i układamy nafaszerowane jabłka.

Pieczemy w 175 stopniach Celsjusza przez godzinę. Jabłka można podawać same polane powstałym w naczyniu syropem lub z kasza jaglana.

Smacznego 🙂