W senne, leniwe, niedzielne poranki uwielbiam zwijać się w kłębuszek wtulona w ciepły koc z kubkiem gorącej, aromatycznej kawy i kawałkiem domowego ciasta. To jest dla nas kobiet czas relaksu, nostalgii, czas na wspomnienia, przemyślenia i plany. Dziś jest właśnie taka niedziela, pełna myśli, planów i przemyśleń a  jesienna aura za oknem sprzyja nastojowi melancholii. Tak więc, otulona nastojem błogiego spokoju, zaopatrzona w ciepłe wełniane skarpety, kocyk i kawę proponuję Wam przepyszne, soczyste, mięciutkie, wręcz rozpływające się w ustach ciacho, a mianowicie keks. Święta już niedługo więc wczoraj poczyniłam próby przedświątecznych wypieków. Marchewkowy keks, pełen bakalii z nutką pomarańczy, który wyczarowałam wczoraj, dziś idealnie wpisuje się w jesienno-nostalgiczna pogodę. Nie ukrywam, że przepis jest odrobinkę pracochłonny ale każdy kęs jest wart tej pracy.

1 szklanka mąki gryczanej

1 szklanka mąki ryżowej

1 szklanka mąki kukurydzianej

4 łyżki mąki ziemniaczanej

2 szklanki marchewki startej na drobnych oczkach

1 szklanka rodzynek

1 szklanka żurawiny

1 szklanka orzechów

1 szklanka pokrojonych daktyli

100 g kandyzowanej skórki pomarańczowej

2 pomarańcze

1 cytryna

szczypta soli

2,5 łyżeczki proszku do pieczenia bezglutenowego

6 łyżek oleju

1,5 – 2 szklanek mleka roślinnego

1  łyżeczka cukru z wanilią (opcjonalnie)

1 łyżeczka cynamonu

Marchew ścieramy na drobnych oczkach.

Pomarańcze i cytrynę myjemy i ocieramy ze skórki, oraz wyciskamy sok.

Do marchwi dodajemy sok i skórkę z cytryny i pomarańczy, wszystkie bakalie i olej. Dokładnie mieszamy i odstawiamy na 10 min.

Do miski przesiewamy wszystkie mąki, proszek do pieczenia, cynamon, cukier z wanilia i mieszamy.

Suche składniki dodajemy do mokrych oraz dolewamy mleko.  Dokładnie mieszamy.

Masę przekładamy do 2 keksówek wyłożonych papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C. Pieczemy przez 15 min w 200 stopniach, następnie zmniejszamy temperaturę do 180 stopni i pieczemy 50 min do suchego patyczka.

Wiem, że ilość składników przeraża i ciacho wydaje się pracochłonne, ale gwarantuje wam, że efektem jest eksplozja smaku i aromatu. Nawet największy niejadek i twardziel niejadający słodyczy skusi się na to cudo. Spróbójcie a to ciasto skradnie wasze serducha.

Życzę Wam miłej i pełnej ciepła niedzieli spędzonej w gronie najbliższych.

Smacznego