Nie wiem jak Wam, ale mnie się bardzo często zdarza że chodzi za mną coś słodkiego, lub budzę się rano i mam sumaka na coś pysznego  do porannej kawy. I wtedy zawsze mam na podorędziu błyskawiczne i rozpływające się w ustach ciasteczka bananowe, pieszczotliwie nazywane prze niektórych bułeczkami. Robię je też często kiedy mam gości i wyciągam ich z pieleszy bananowym zapachem unoszącym się po całym domu. Przepis jest banalnie prosty i szybki. Nie wymaga prawie żadnej pracy a efekty smakowe są zdumiewające. Biorąc pod uwagę że w mojej diecie nie występuje gluten i nabiał, unikam również cukru to ciasteczka te są lekkie zarówno dla organizmu i głowy 🙂

Przepis
1 duży banan
1 jajko
2/3 szklanki mielonych płatków migdałowych
2/3 szklanki mąki ryżowej bezglutenowej
3 łyżki wody
3 łyczki oleju
szczypta proszku do pieczenia bezglutenowego
żurawina, rodzynki, orzechy, cynamon – w zależności na co mamy smaka lub co mamy pod ręką

  • Banana ze skórką pieczemy w piekarniku, aż skórka zrobi się brązowa lub jeśli mamy używamy banana który jest już przejrzały i wtedy nie musimy go podpiekać.
  • Kiedy banan brązowieje miksujemy w misce jajko, płatki migdałowe, mąkę, proszek do pieczenia, wodę i olej.
  • Do powstałej masy dodajemy banana i miksujemy.
  • Dodajemy żurawiny, rodzynek, orzeszki lub cynamon w zależności na co mamy ochotę danego dnia i mieszamy.
  • Na blachę włożona papierem do pieczenia łyżką wykładamy masę formując ciasteczka. Powinno ich wyjść ok 12. Wilgotną dłonią wygładzamy ciasteczka.
  • Pieczemy na rumiany kolor w 180 stopniach C przez ok 13-15 min.

Są gotowe do jedzenia jak tylko przestygną, choć ja zazwyczaj nie wytrzymuję i jem jeszcze ciepłe.

Smacznego 🙂