Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę ze sportem i jeszcze nie możesz się zdecydować czy tego chcesz, czy może Ci się nie chce, to pokrótce pokażę Ci dlaczego warto. Jeśli już trenujesz, to na pewno przyznasz mi rację  🙂

Po pierwsze rusz pupę z kanapy, odłóż pilota od telewizora i spróbuj!!! Nie masz czasu? Praca? Dom? Dzieci? Mąż? To tylko wymówki, które bardzo dobrze znam, bo sama stosowałam je wiele lat. Nie zastanawiaj się dłużej i spróbuj. Wybierz się z koleżanką na fitness, spróbuj przebiec lub przemaszerować kilkaset metrów, idź na basen czy rower i zapamiętaj uczucie które odczujesz kiedy skończysz. Poczujesz siłę i dumę, że Ci się udało, zadowolenie z siebie, energię i  chęć na więcej . Gwarantuję że mimo zmęczenia, zadyszki i kołatania serca  będziesz się uśmiechać, w głowie będziesz miała spokój a problemy zaczną same się układać.  Jeśli poczujesz ból to się nie martw bo o to chodzi, to jest dobry ból mówiący Ci że twoje ciałko popracowało. Po pierwszym razie nabierzesz chęci na więcej i zrób to … nie zatrzymuj się, nie przestawaj, wyjdź z domu kolejny raz a zobaczysz jak bardzo szybko się uzależnisz od sportu. Każdy z nas tak zaczynał. Wstydził się, walczył ze sobą, ale zawsze na końcu tych trudnych początków jest stwierdzenie „ojejj pół roku temu nie byłam w stanie tego zrobić a teraz to lajcik, chcę więcej :)” Też to poczujesz – dumę i satysfakcję. Gwarantuję Ci. Wyjście z domu i dołączenie do pasjonatów sportu wiąże się z poznaniem wielu nowych, ciekawych i charyzmatycznych osób. Będziesz czerpała od nich energię, będą dla Ciebie wsparciem i podporą. W grupie zawsze raźniej i bardzo szybko odczujesz tą integrację, poczucie wspólnego celu, rozwiniesz umiejętność działania w grupie, perfekcyjnej organizacji czasu i  działania fair play. Sport daje nam możliwość poznania samych siebie, swoich słabych i mocnych stron, podnosi naszą samoocenę, sprawia że jesteśmy silniejsi a tym samym odważniejsi, zaczynamy odnosić sukcesy zawodowe, przestajemy się bać. Endorfiny, które szaleją w naszym organizmie sprawiają, że jesteśmy szczęśliwsi, dostrzegamy jasne strony problemów, przez co sprawniej je rozwiązujemy, jesteśmy życzliwsi dla otoczenia na czym zyskuje nasza rodzina i współpracownicy. Endorfiny sprawiają, że każdy dzień zaczynamy od uśmiechu. Oczywiście poza plusami natury emocjonalno – psychologicznej są ogromne plusy natury fizycznej. Każdy ruch nas usprawnia, przedłuża nam życie no i….. wysmukla, ujędrnia nam ciałko. Cellulit znika, nabieramy tali osy. Ciało staje się sprężyste, jędrne i kuszące. Zastanówcie się… Chcecie wyglądać ja blogerki modowe? TAK?– to jest możliwe. Nie wierzycie?  Udowodnię Wam – trzeba tylko chcieć.

Kiedyś byłam przeciętną kurą domową. Siedząca praca, dom, gary, wieczory przed telewizorem i tak w kółko. Nawet do spożywczego jechałam samochodem. Pewnego dnia weszłam na wagę i się przeraziłam. 70 kg przy wzroście 164 – to był dla mnie szok. Stwierdziłam, że muszę się ogarnąć i zmienić swoje życie, bo dalej tak nie może być. Próbowałam ćwiczyć sama w domu ale to nie dawało efektów, bo zawsze znalazła się wymówka, żeby odpuścić. Moja bratowa – nauczycielka jogi http://balickaewa.pl/ zaciągnęła mnie na stretching, bo na cokolwiek innego bałam się iść w obawie, że nie dam rady. Potem była joga, fitness i rower. Szybko okazało się, że to fajna zabawa, która daje dużo satysfakcji i mega power a ja każdego dnia chciałam więcej.

Przyjaciel – trener i instruktor powiedział mi kiedyś żebym przestała jeść to po czym źle się czuje – wtedy wydało mi się to śmieszne. Teraz jestem mu ogromnie wdzięczna za tą radę.  Zmieniłam dietę i podejście do żywienia, myślę nad tym co jem, przeliczam kalorie, faktycznie nie jem tego co mi szkodzi. W moim przypadku jest to gluten i nabiał i uwierzcie da się jeść pysznie, tradycyjnie a przy tym  zdrowo. W końcu zmądrzałam i poszłam do owego przyjaciela Piotra Sabacińskiego – trenera personalnego   po radę jak świadomie i z głowa osiągnąć cel. Fachowo mną pokierował, pilnował moich postępów, diety, treningów, podpowiadał i wspierał. Zaraził mnie pasją do sportu, do biegania, oswoił z siłownią, pokazał jak sobie radzić samej w tym świecie, Dzięki niemu schudłam 20 kg, wysmukliłam ciało, stałam się sprawniejsza, teraz nabieram mięśni. Zmieniło się moje podejście do życia, stałam się weselsza, otwarta, poznałam rzesze wspaniałych i energetycznych ludzi no i z ogromnym wsparciem przyjaciół stworzyłam Gym Skin.

Uwierzcie w siebie, spróbujcie, wyjdźcie z domu, nie poddawajcie się, nie bójcie się pytać – gwarantuję że warto :)))